Cała prawda o podwyżkach w Biedronce.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

pobrane

W ostatnim czasie media obiegła informacja o podwyżkach w Biedronce. Ja jako pracownik szybciej przeczytałem o tym na różnych portalach internetowych niż zostałem poinformowany oficjalnie w pracy – takie to podejście do pracownika. Można było tam przeczytać że pracownik rozpoczynający pracę dostaje podstawy 2450 zł plus jeszcze do tego premię część portali pisało wręcz o zarobkach na start 2780 zł. Były to jakoby informacje oficjalnie otrzymane  z firmy Jeronimo Martins. Zastanawia mnie tylko to kto tutaj tak naprawdę manipuluje informacjami? Ponieważ na części portali te informacje były mocno rozbieżne a praktycznie na żadnym nie było całej prawdy. Więc kto, nazwijmy rzecz po imieniu, okłamuje opinię publiczną? Prasa Czy firma??  Należałoby się tu odnieść do oficjalnego komunikatu gdzie można przeczytać informacje prawdziwe lecz wg mnie nieco okrojone z wg mnie dość istotnych informacji więc po prostu zmanipulowane – dalsze upraszczanie, większe czy mniejsze, następowało już więc za sprawą autorów tekstów.
Jaka jest prawda? Pracownicy nie dostali i nie dostaną aneksów do umów czyli na moje – nie dostali podwyżki. Podwyżce ulegają jedynie różnego rodzaju dodatki: tzw. Obecnościówka i premia uznaniowa. Stawka podstawowa to dalej na początek niewiele bo zaledwie 100zl więcej niż najniższa krajowa, z czasem ma szansę wzrosnąć tu też są pewne warunki do spełnienia.
Obecnosciówka to nic innego jak niewolnictwo i ograniczanie dostępu do zapewnianych kodeksowo przywilejów za korzystanie z których premia ta jest obcinana częściowo lub w całości. Pierwsze co słyszy pracownik jak choruje i przychodzi z L4? Ale przemyśl to, stracisz obecnościowkę…
‚Premia uznaniowa’ za to nie jest w żaden sposób uznaniem przez przełożonego ponadprzeciętnych osiągnięć w pracy – premie otrzymuje każdy albo nikt, za to jest zależna od wielu różnych wskaźników sprzedażowych i rzadko się zdarza żeby były one spełnione wszystkie łącznie czyli żeby pracownik dostał rzeczywiście te 330zł.
Podwyżki te zostały ogłoszone poprzez informację wydrukowaną i (przynajmniej w moim sklepie) rzuconą na stół na socjalu, któregoś tam kolejnego dnia kwietnia kierowniczka spytała czy ‚widziałem’ i to w zasadzie wszystko. Prawda jest taka że taką ‚podwyżkę’ równie łatwo będzie można zabrać jak została dana, poprzez rzucenie kolejnego ogłoszenia na stół.
Powielanie przez media takich uproszczonych, przekłamanych informacji doprowadza do sytuacji do której doszło dosłownie dziś – klient rzucił mi w twarz „nie wiem co wy chcecie, przecież tyle tu zarabiacie – czytałem gdzieś tam w internecie”..
Wnioski wyciągnijcie już sami..